Mama

Dziś, kiedy jest staruszką moja córka chodzi do niej i zwierza się z najintymniejszych szczegółów ze swojego życia, a potem wraca do domu podbudowana i mówi – „Mamo, babcia jest taka wyluzowana. Ona wszystko rozumie.”

Pół roku temu miała operacje na biodro. Stanęła na nogi, już wszystko szło w dobrym kierunku. Cieszyła się, że pójdzie na kawę na Nowy Świat. W czerwcu przewróciła się i złamała kość udową. Złamanie wieloodłamowe, konieczność operacji zespolenia.

A teraz? Mieszkamy blisko siebie. Dzielą nas dwa pietra. Cóż za błogosławieństwo – myślę, kiedy biegnę po schodach w dół, bo potrzebuje mojej pomocy.

Mama leży od ponad dwóch miesięcy. Budzi mnie trzy, cztery razy w nocy, żeby podłożyć jej basen i poprawić poduszkę. Rano robię jej śniadanie, macę z masłem, twarożek ze szczypiorkiem, kanapkę z łososiem, jajko z kawiorem – ale nic jej nie smakuje, nie ma apetytu. Potem czule ją myje. Pergaminowa skóra zaróżowia się pod ciepłą gazą. Potem wolniutko ją sadzam i myję nogi, plecy. Mycie zębów, mycie dłoni w pachnącym mydełku, tonik i krem do twarzy, alantan maść na pachwiny i rowek pośladkowy, talk pod pośladki, balsam na całe ciało. Perfumy. Trzeba jeszcze obciąć paznokcie u stóp, popsikać neomecyną, bo w jednym zbiera się ropa, wrastał. Zmieniam koszulę. Potem leki i zmiana opatrunku na pięcie – pachnie maść propolisowa. Dwie godziny.

Dzisiaj ma ochotę na cielęcinę na obiad, duszoną z warzywami. Gdzie kupić cielęcinę? – myślę i jadę do sklepu w Komorowie. Wiem, że to daleko, ale tam na pewno jest cielęcina.

Potem ćwiczenia. Kolacja. Wieczorem kładę się koło niej i oglądamy festiwal w Sopocie. Śpiewamy.

Codzienne problemy?

Odleżyna na pięcie, swędzące plecy, mycie głowy, zbyt częste wypróżnienia, zatrzymanie wypróżnień, obstrukcja, biegunka, ból kości, pęknięty nadgarstek pod wpływem wysiłku w czasie siadania (nie ma jak prześwietlić), ból kości, skoki ciśnienia, bezsenność, zbyt duża senność, spadek nastroju i łzy, brak sił, brak apetytu, wzmożony apetyt, suchość skóry, stan podgorączkowy, ból brzucha, zapalenie stawów, brak perspektyw. Beznadzieja.

Znajomi opowiadają, że ktoś kiedyś w wieku dziewięćdziesięciu lat złamał kręgosłup i chodzi, Czyjaś babcia złamała nogę, wpadła pod samochód, spadła z drabiny …. I chodzi. Sąsiedzi każą pozdrowić. Siostra na mnie krzyczy, że obchodzę się z mamą jak z jajkiem, że ją rozpuściłam, że się z nią cackam.

Przyjaciółki mamy przychodzą w odwiedziny i mówią, że jestem złotym dzieckiem.

Kiedy ktoś do mnie przyjdzie na herbatę, prowadzę go do mamy, żeby spotkała się ze światem. Cieszy się i płacze ze wzruszenia. Co ja bym zrobiła bez Dominiki? – mówi.

Ciągle mnie przeprasza, że mam przez nią tyle roboty. Śmieję się. „Dam radę!” – mówię.

Przyjaciółka złości się na mnie – „Robisz za dużo. Po co malujesz mamie paznokcie. Przecież ona leży. To jest aż nadto! Zacznij się oszczędzać dziewczyno!”. Po co maluję paznokcie? Żeby pokazać mamie, że życie trwa, że mimo swojej sytuacji może ładnie wyglądać, że teraz to jest ważne.

Wczoraj wieczorem, o 23.00 popłakała się – Dominisiu już nie mam siły żyć. Czekam jeszcze tylko żebyś sobie ułożyła życie. Żeby nie zostawiać Cię samej. Co za odpowiedzialność na mnie spoczywa myślę i dotykam palcami szmaragdowego kamyczka na sznurku na mojej szyi.

4
Komentarze

avatar
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
DST
Gość
DST

Piękne 😍

Gość
Gość
Gość

💝💗💓💞💕

Przyjaciel
Gość
Przyjaciel

To jest Prawdziwa MIŁOŚĆ.. coś pięknego <3

Gość
Gość
Gość

karma wraca 😀