Staruszek płot opiera się o brzozę, kiedy nikt nie patrzy.

jesień

„To raj na Ziemi, zobaczysz! Cisza, że aż w uszach dzwoni. Nic tylko wzgórza, łąki, w rumiankach ścieżka do lasu cała. Niewielka dolina po lewej stronie, kiedy do lasu tego idziesz. Nad ranem można tam spotkać sarny. Spokój taki. Śladu człowieka wypatrujesz, ale nie, po co wypatrywać? Tam ludzie nie są Ci potrzebni!”

Czytaj dalej Staruszek płot opiera się o brzozę, kiedy nikt nie patrzy.

Dlaczego rzeczywistość nam wi-fi?

iphone

Przebywam ostatnio na zwolnieniu. Nie, nie, proszę się nie martwić! Nie zachorowałem na świnkę czy szkarlatynę. Po prostu od kilku dni korzystam z telefonu, który jest tak stary, że siorpie niemiłosiernie podczas picia zupy i mówi do wszystkich „Edwardzie”. Nie robię sobie żartów ze starości. Jako dziecko tak właśnie wyobrażałam sobie Babę Jagę. A mój telefon pamięta na pewno czasy, gdy Jaś i Małgosia byli bardzo mali.

Czytaj dalej Dlaczego rzeczywistość nam wi-fi?

Nie płacz Ewka. Wiem, żal lewka.

Filmy przyrodnicze

Filmy przyrodnicze. Kto ich nie lubi? Szczególnie dzisiaj, gdy realizatorzy mając do dyspozycji drona, mogą pokazać na jednym ujęciu kilka milionów karibu na arktycznych pastwiskach i nikt przy tym nie zmarznie. Mało tego, ten sam dron podąży za stadem tych ssaków zajmującym powierzchnię województwa podlaskiego, gdy wygłodzone zdecydują się ruszyć na południe “Chodź kochanie zjedliśmy tu już wszystko, a Staszek z Marysią już poszli. Zabierz proszę futro, dzieciaki i biegniemy. Dziś jest sobota, może jakaś Biedronka będzie tam jeszcze otwarta”. Czytaj dalej Nie płacz Ewka. Wiem, żal lewka.

W jakiego Boga wierzycie? Rzecz o filmie „Kler”.

kler

Byłam wczoraj w kinie na Klerze. Ten film powinien mieć tytuł Polska. Bo to Polska właśnie. Te tłumy w kinach szukające sensacji, ci wszyscy demonstrujący swoją obecnością na seansie swój stosunek do kościoła), a także ludzie, którzy poszli tam się zdrowo pośmiać i  porównują ten film do obrazów Patryka Vegi. Czytaj dalej W jakiego Boga wierzycie? Rzecz o filmie „Kler”.

Nie budźmy sąsiadów o świcie. Niczym. Nawet szumem żelazka.

sąsiedzi

Nasi sąsiedzi. Bywają różni. Niektórych lubimy. Innych mijamy na klatce schodowej powstrzymując cisnące się na usta przekleństwa. Mówimy ciche „dzyn bry”, bo tak wypada, ale tak naprawdę otwiera się w naszej kieszeni… taka na przykład pułapka na myszy, tylko bez żółtego sera i dużo, dużo większa.

Czytaj dalej Nie budźmy sąsiadów o świcie. Niczym. Nawet szumem żelazka.