Kiedy dusisz się we własnym ciele, żyjesz za szybą, bez entuzjazmu. Depresja.

depresja

Drobna, elegancka, pomalowane paznokcie, wyszukana, srebrna biżuteria, ciemne, wyregulowane brwi i dosyć wąskie usta pociągnięte bordową szminką. Ciekawe, ile ma lat? – pomyślałam. Należała do osób, których wiek trudno określić. Mogła skończyć akurat czterdziestkę albo mieć dwadzieścia lat więcej. Nie robiła żadnych gestów, min. Jej głos był bezbarwny, matowy. Czytaj dalej Kiedy dusisz się we własnym ciele, żyjesz za szybą, bez entuzjazmu. Depresja.

Znowu zostawiłam. Mężczyznę który był taki dobry. Nie umiem się zatrzymać. Ciągle coś gna mnie do przodu. Co jest nie tak?

związek

Śliczna. Niesforne włosy kręcą się jak sprężynki, wydatne usta i lekko skośne oczy. Kiedy się uśmiecha, to cały świat się śmieje. Ma na dłoniach tylko dwa pierścionki, z niebieskimi oczkami.

Mogę zapalić u Pani? – pyta i od razu sobie odpowiada – No jak? W takim ładnym miejscu. Nie umiem się pozbyć tego cholerstwa, nawet przed dziećmi udaję, że nie palę. Czytaj dalej Znowu zostawiłam. Mężczyznę który był taki dobry. Nie umiem się zatrzymać. Ciągle coś gna mnie do przodu. Co jest nie tak?

Kiedy jej mama wydała ostatnie tchnienie spadł z sufitu kryształowy żyrandol. Tekst o Życiu. Przez duże Ż.

życie

Pomarszczoną dłonią z pomalowanymi na perłowo paznokciami wyjęła z torebki czerwoną szminkę i pociągnęła usta. Na powiekach miała niebieski cień, a na brwiach i resztkach rzęs czarny tusz. Taki z puzdereczka ze szczoteczką, na który się pluje pfu, pfu i maluje się człowiek. Miała 92 lata, ale niechętnie się do tego przyznaje. Kobiet o wiek się nie pyta. Kiedyś, gdy miała 86 lat i dopadł ją zawał, to nawet lekarzy w szpitalu oszukała i odjęła sobie dziesięć lat. Niestety, wnuczka ją zdradziła. Zła na nią była. Mówiła, że kobieta musi mieć zawsze zrobione włosy, dobry but i manicure. Reszta sama się obroni. Wnuczka raz w miesiącu kładzie jej farbę na głowę, a co trzy dni kąpie, balsamuje ciało, perfumuje i włosy kręci na wałki. Czytaj dalej Kiedy jej mama wydała ostatnie tchnienie spadł z sufitu kryształowy żyrandol. Tekst o Życiu. Przez duże Ż.

Rubikon. Kiedy pomagasz wszystkim kosztem siebie.

rubikon

Przychodziła do mnie bardzo często. Łagodna, delikatna, krucha. Włosy związane w kitkę, drobne, kolorowe kolczyki i nieodłączny szal otulający szyję. Zawsze było jej zimno. Chowała dłonie do rękawów albo grzała je od kubka z herbatą. Za każdym razem kiedy przychodziła, pytała, jak się czuję. Kiedyś odgarniałam włosy i musnęłam skroń. Od razu zaproponowała po pierwsze:  lek przeciwbólowy, bo pewnie głowa mnie boli, po drugie: namiar na fantastycznego specjalistę od migren. W myślach nazywałam ją „Niosąca Pomoc”. Czytaj dalej Rubikon. Kiedy pomagasz wszystkim kosztem siebie.

Dlaczego rzeczywistość nam wi-fi?

iphone

Przebywam ostatnio na zwolnieniu. Nie, nie, proszę się nie martwić! Nie zachorowałem na świnkę czy szkarlatynę. Po prostu od kilku dni korzystam z telefonu, który jest tak stary, że siorpie niemiłosiernie podczas picia zupy i mówi do wszystkich „Edwardzie”. Nie robię sobie żartów ze starości. Jako dziecko tak właśnie wyobrażałam sobie Babę Jagę. A mój telefon pamięta na pewno czasy, gdy Jaś i Małgosia byli bardzo mali.

Czytaj dalej Dlaczego rzeczywistość nam wi-fi?

Kiedy byłam mała nauczył mnie jeździć na rowerze… a potem zniknął. Mój tata. Rzecz o połamanych relacjach.

relacje z ojcem

Duża, zgrabna, ubrana w ciepły, czarny, golf, dżinsy i martensy. Co chwila poprawia niesforny kosmyk z grzywki i zaplata go za ucho. Cały czas się uśmiecha. Czy to nie dziwne? Za chwilę będzie mówić o tak smutnych rzeczach. O swoim ojcu. Czytaj dalej Kiedy byłam mała nauczył mnie jeździć na rowerze… a potem zniknął. Mój tata. Rzecz o połamanych relacjach.