HARD/HEART słowa które dają oparcie

Nazywam się Dominika Słomińska. Jestem psychologiem. A to miejsce, stworzyłam dla Ciebie. Znajdziesz tu słowa, które dają oparcie. Codziennie znajdujemy się na zakrętach, niezależnie od wieku i historii. Czasami nie wiesz jakim kremem posmarować rano twarz, czasami znajdujesz w komórce ukochanego dziwny sms, czasami w torebce żony znajdujesz męskie majtki i to nie są Twoje majtki, czasami boisz się potworów, które mieszkają pod łóżkiem, nie wiesz jaką książkę przeczytać, koleżanki w klasie wykluczają Cię z grona, rodzi Ci się chore dziecko, albo ginie pod kołami samochodu….. Masz w sobie siłę! Każdy zakręt przechodzi w prostą! Musisz tylko znaleźć oparcie, zająć czymś głowę, zacząć działać i wiedzieć co zrobić. Oto słowa o które możesz się oprzeć. Znajdziesz tam lekkie, beztroskie porady z przymrużeniem oka,  poważne smutne, wspierające teksty o sprawach ważnych i błahych. Wybierz coś dla Siebie!

Pozwólcie że się przedstawię 😊

Dominika Słomińska
Dominika Słomińska

Dominika Słomińska psycholog. Studia ukończyłam na Uniwersytecie Warszawskim w 2001 roku. Od tamtej pory pracuję z ludźmi – samotnymi, w związkach, w trakcie i po rozwodach, po wypadkach, z dziećmi niepełnosprawnymi. Współpracuję z ośrodkami szkolno-wychowawczymi w całej Polsce. Wykładam na studiach podyplomowych na Uniwersytecie Warszawskim ( wykładam o autyzmie, o trudnościach wychowawczych i układaniu indywidualnych programów terapeutycznych). Jestem psychologiem interwencyjnym – wspieram ludzi w sytuacjach kryzysowych, szczególnie rodziców, którzy utracili dzieci w wypadkach i ludzi podczas kataklizmów. Od kilku lat łączę pasję pisarską z wiedzą psychologiczną –„Kostka i Bruno. Bajki wychowajki”, „Kostka i Bruno. Szkolne Przygody” to książki mojego autorstwa, które pokochały dzieci. Współpracowałam też z Martyną Wojciechowską i jestem współautorką książek „Dzieciaki Świata” i „Zwierzaki Świata”, z Yvette Żółtowską Darską – autorką bestselerów, przy tworzeniu biografii piłkarzy dla dzieci („Messi. Mały chłopiec, który stał się wielkim piłkarzem.”, „Ronaldo. Chłopiec, który wiedział czego chce.”, „ Ibra. Chłopak, który odnalazł własną drogę.”, „Neymar. Chłopak, który urodził się by grać w piłkę.”, „Pazdan. Chłopak, który grał całym sercem.”, „Lewy. Chłopak, który zachwycił świat.” I „ Szczęsny. Chłopak, który odważył się być, bramkarzem.”. Prywatnie jestem mamą dwóch córek Tosi – cudownej nastolatki, najlepszego człowieka jakiego znam i Janinki – zerówkowiczki, której wypadają mleczaki i która ma odwagę czerpać życie pełnymi garściami. Kocham wszystko co żyje i pewnie dlatego w moim domu mieszka dużo zwierząt sukopies staruszka Atena, kotka Centka, żółw Leoś i świnka morska Kluska. Dużo czytam, najbardziej lubię rano w łóżku. Jestem wierną i bezgraniczną fanką Stanisława Soyki, Joanny Bator, Hanny Kowalewskiej, Kristin Hannah, Małgorzaty Plebanek, Mateusza Kościukiewicza i Jakuba Gierszała. Filmy  które nieustająco mnie wzruszają i do których wracam to „Wielkie Nadzieje.” Z Robertem De Niro i Gwyneth Patrol, „Żuraw i Czapla” z Katarzyną Chrzanowską i Dariuszem Domareckim i „WCK” z Mateuszem Kościukiewiczem. Uwielbiam chodzić do kina na polskie filmy. Piję litry herbaty. Gotuję dużo i dobrze. Najcudowniejsze beztroskie chwile spędzam na Mazurach i w Juracie. Mam grono niezawodnych przyjaciół. W co wierzę? Wierzę w Miłość i w proste prawdy życiowe. Słowa w których znajduję oparcie i którym ufam bezgranicznie – „Kocham Cię”, „I to minie… i to minie.”, „O człowieka trzeba walczyć dopóki starczy sił.”.


Michał Majczak
Michał Majczak

A to jest nasz punkt widzenia mężczyzny. Michał Majczak doskonały dziennikarz i redaktor, a co najważniejsze świetny, dobry człowiek zgodził się pisać felietony w zakładce mężczyźni i kultura.

***

Jest mi niezmiernie miło dla Państwa pisać. Szczególnie w tym miejscu. Z Dominiką znamy się od lat i jestem jej wielkim fanem, od naszego pierwszego spotkania. Mam więc dużą tremę. Kiedy zaproponowała mi to nasze „współpisanie” poczułem się tak, jakby zadzwonił do mnie Brian Epstein i powiedział: „Słuchaj, chłopcy grają dziś w The Royal Albert Hall, ale George zachorował, czy mógłbyś wyjść z nimi na scenę?” To dobre porównanie. Wszystkiemu, co Dominika pisze i mówi towarzyszy taka sama dobra energia, którą mieli The Beatles w pierwszym okresie działalności. W takiej aurze wszystko jest prostsze i pachnie malinami. Szczerze mówiąc więc najchętniej ten tekst poświęciłbym Dominice, ale poprosiła, żebym jednak napisał coś o sobie. Tylko od czego tu zacząć? I jak szybko skończyć, by nikogo nie znudzić. Kocham czytać, właściwie wszystko, chociaż to, że pod łóżkiem mam zawsze kilka tomów przygód Sherlocka Holmesa, wskazywałoby raczej na klasykę. Bardzo żałuję, że William Thackerey napisał tylko dwa tomy „Targowiska próżności”. No dobrze, napisał jeden, ale w Polsce wydawane są dwa. Uwielbiam „Maga” Johna Fowlesa, „Kronikę zapowiedzianej śmierci” i słowo tudzież. Słucham rocka. To dało się wyczuć, przez Beatlesów, prawda? Należę jednak do grona tych marudzących. Według mnie muzyka rockowa skończyła się nagle, jak rowerowa ścieżka w drodze na Natolin. Stało się to w połowie lat 90. w pewien wtorek, zresztą dosyć pochmurny. Do dzisiaj jest mi z tego powodu przykro i pociesza mnie jedynie kolekcjonowanie starych płyt. Zbieram je regałami. Nie zdradzę Państwu tego, że wszystkie albumy pookładane są alfabetycznie. Mogę za to wyjawić jakiś drobiazg intymny. Na przykład to, że dobrze wyglądam w futrze. A ściślej w kocich kłakach. Mam dwie kotki, które w sumie mają dwadzieścia osiem lat. Ta ośmioletnia uwielbia szarlotkę. Po tym, jak już opróżni lodówkę z pozostałych rzeczy. Poświęcamy ostatnio wiele czasu oglądaniu seriali. Uzależniłem się od nich, ale nigdy nie oglądam więcej niż dwa sezony. Trzeci jest zazwyczaj jak dalecy krewni, którzy niby przyjechali tylko na Wigilię, ale szóstego stycznia pytają „To co dzisiaj robimy?” . Scenarzystom niemieckiego „Dark”, brytyjskich „Happy Valley” czy „Fortitude” oddałbym jednak, by pozostać już przy tej metaforze wizyt, klucze od mojego mieszkania. O ile oczywiście obiecaliby nie wyjadać szarlotki przeznaczonej dla mojej podopiecznej. Czy zadręczać Państwa dłużej tymi banałami? Myślę, że i tak nadużyłem Waszej cierpliwości. Gdybym to wszystko powiedział jednym tchem na pierwszej randce, to pewnie ta biedna dziewczyna nie odebrałaby już ode mnie nigdy telefonu. A tak to kto wie? Może jeszcze zadzwoni.